Warto, żeby zrobić wreszcie coś dobrze, a nie po raz kolejny po prostu zrobić
Komentarze
dodaj komentarz
Dziś mój komentarz do projektu nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Przeczytawszy stanowisko porozumienia rezydentów dotyczące wyżej wzmiankowanego projektu nowelizacji stwierdzam, że ich głos brzmi bardzo rozsądnie i warto, żeby Ministerstwo Zdrowia wzięło go pod uwagę.
Na początku jednak krótkie przybliżenie tematu. Ministerstwo Zdrowia opublikowało projekt nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, w którym planuje wprowadzić wiele zmian. Należy wprost stwierdzić, że niektóre z proponowanych zmian są potrzebne i ważne. Przykładowo przygotowywanie pytań do LEK (LDEK) każdorazowo przed egzaminem i udostępnienie ich wraz z poprawnymi odpowiedziami w ciągu 14 dni po egzaminie. Wiele zmian jest jednak kontrowersyjnych.
I tutaj zacznę już od pierwszej uwagi, którą sformułowali przedstawiciele Porozumienia Rezydentów (PR): „Przepisy te należy uporządkować, zharmonizować i usystematyzować. Kolejna fragmentaryczna nowelizacja jedynie pogłębi chaos w obecnej ustawie i utrudni jej stosowanie”. To uwaga jak najbardziej słuszna – obecnie ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty liczy 171 stron, z czego 144 strony są poświęcone uzyskiwaniu uprawnień zawodowych i kształceniu podyplomowemu. Wiele przepisów to efekt kolejnych nowelizacji, które dodawały do istniejących przepisów kolejne ustępy – dzięki temu mamy potworki, które zawierają po kilkadziesiąt ustępów (np. art. 16m, art. 17), a numeracja zawiera takie przepisy jak ust. 1a, ust. 1b, ust. 1c, ust. 1d czy ustępy 2, ust. 2a, ust. 2aa, ust. 2ab, ust. 2ad (spójrzcie chociażby na art. 16j ustawy, który zawiera więcej przepisów niż niejedno rozporządzenie). Zdecydowanie popieram postulat Porozumienia Rezydentów – należy kwestie związane z kształceniem wyjąć z ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty i uchwalić ustawę o kształceniu lekarzy i lekarzy dentystów, w której pewne sprawy od początku się uporządkuje i ponumeruje. Kolejna fragmentaryczna nowelizacja tylko pogłębi chaos i niejasność przepisów.
Także z drugą uwagą PR trudno polemizować – nie za bardzo widzę racjonalny powód zakazu zmiany miejsca odbywania specjalizacji (projektowany art. 16h ust. 8 i 9). Projektowane przepisy zakładają, że jak rezydent chce zmienić miejsce specjalizacji, to musi przejść na tryb pozarezydencki. Co ciekawe, trudno znaleźć gdzieś uzasadnienie dla tego rozwiązania. Życie jest przecież bogate w różne sytuacje i może się zdarzyć, że ktoś z powodów rodzinnych, osobistych lub jakichkolwiek innych (np. nieprawidłowe relacje w dotychczasowym miejscu) chce zmienić miejsce specjalizacji a nie chce zmieniać specjalizacji. Obecne przepisy dopuszczają taką możliwość. Projektowany zakaz wydaje się podyktowany wyłącznie chęcią podporządkowania sobie rezydenta i zapewnienia jego pracy przez cały okres specjalizacji. Warto też zauważyć, że jest to przedziwne rozwiązanie w kontekście budżetowym – państwo płaci rezydentowi, a jak on chce zmienić miejsce specjalizacji, to państwo nie daje mu takiej możliwości tylko woli, żeby zrezygnował, godząc się na bezsensowne wydanie tysięcy złotych na kształcenie rezydenta.
Także trzecia uwaga PR również jest zasadna. Wprowadzenie w projektowanym art. 16m ust. 7d obowiązku oceny predyspozycji lekarza szkolącego się przez kierownika specjalizacji już po pierwszych 6 miesiącach jej trwania może wydawać się sensowne. Wątpliwości jednak mnożąc się, gdy przepisy zostaną poddane dogłębnej lekturze. Pierwsze pytanie brzmi, czy istnieje możliwość zmiany tej oceny. To wydaje się nierozstrzygnięte. Drugie pytanie dotyczy skutków tej oceny – na razie nie są one jasne, choć wydaje się, że może ona powodować brak możliwości ukończenia specjalizacji. Trzecie pytanie odnosi się do możliwości odwołania się od oceny – w chwili obecnej nie ma możliwości odwołania się do niej, co przy niejasności możliwości jej zmiany i jej skutków może spowodować, że ocena stanie się sposobem kontroli na krnąbrnych rezydentów (np. takich, którzy zgłaszają nieprawidłowości w organizacji opieki albo nie chcą dyżurować na oddziale, którego nie maja w programie specjalizacji).
Mógłbym jeszcze długo wymieniać wątpliwości i problemy związane z przedłożoną nowelizacją ustawy, jednakże nie o to chodzi. Chodzi o to, dlaczego nie można czegoś zrobić od początku dobrze? Dlaczego projektuje się przepisy, które prima facie są niejasne? Dlaczego istotne zmiany wprowadza się bez przedstawienia ważnych powodów tych zmian? Dlaczego blokuje się mobilność kadry medycznej? Dlaczego wprowadza się przepisy, które już na samym początku są nieczytelne? Nie wiem i naprawdę trudno mi to zrozumieć.
Radosław Tymiński
