25.11.2013

Dziesięć przykazań lekarza

category Sprawy sądowe comments dodaj komentarz

Na podstawie swoich doświadczeń sformułowałem 10 przykazań lekarza, które pozwolą uniknąć mu wielu kłopotów i stresów. Zapraszając do lektury, czekam też na propozycje kolejnych przykazań.

 Pierwsze, zawsze znajdę czas na zadanie pacjentowi dwóch pytań niezwiązanych z medycyną (np. czy oglądał Pan wczorajszy mecz? Co Pan sądzi o grze Lewandowskiego? – wszyscy o nim piszą, muszę napisać coś i ja).

 Drugie, niezależnie od przyczyny pojawienia się pacjenta w gabinecie zawsze oceniam jego stan ogólny (np. pacjent w stanie ogólnym dobrym, zgłosił się po zaświadczenie o leczeniu się na cukrzycę).

 Trzecie, nigdy nie wystawiam zleceń dla pielęgniarek in blanco lub telefonicznie.

 Czwarte, nigdy nie zostawiam swojej pieczątki w miejscu dostępnym dla kogokolwiek.

 Piąte, zawsze w raporcie z dyżuru odnotowuję osobę, czas oraz treść telefonicznej rozmowy służbowej (niestety często np. położne wpisują w kartę dyżuru „powiadomiono dr X o spadku FHR płodu do 60”).

 Szóste, w dokumentacji medycznej odnotowuję wszystkie informacje, które pozwalają ustalić istotne okoliczności sprawy (lekarze często mi mówią, nie wpisałem, że miał temperaturę prawidłową, bo tego się nie wpisuje, a potem biegły pisze: „z dokumentacji nie wynika, że lekarz zbadał temperaturę pacjenta. Tymczasem temperatura powyżej … jest istotnym kryterium diagnostycznym, ułatwiającym rozpoznanie …”).

 Siódme, dokumentację medyczną piszę z założeniem, że jak coś się wydarzy, to będzie ją oceniał nieżyczliwy mi biegły sądowy (lekarze często myślą, że dane wydarzenie będzie oceniał lekarz, a ja zawsze odpowiadam, nie lekarz, lecz biegły sądowy).

 Ósme, zawsze informuję pacjenta, że w przypadku zmiany lub nasilenia objawów powinien zgłosić się na wizytę kontrolną.

 Dziewiąte, na pytania mediów o konkretną sprawę lub osobę (nie mając upoważnienia do informowania mediów od tej osoby) zawsze odpowiadam, że nie mogę się wypowiadać, bo wiąże mnie tajemnica lekarska (nie mówię, że nie komentuję sprawy, bo media uznają to często za strach lub arogancję).

 Dziesiąte, do prawnika zgłaszam się, gdy przyjdzie pierwsze pismo w sprawie, a nie gdy będzie już wyrok.

 

Radosław Tymiński

Komentarze

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies i zastrzeżeń prawnych.