10 powodów, dla których lekarze przegrywają sprawy sądowe
Sprawy sądowe
dodaj komentarz
Na podstawie analizy kilkuset orzeczeń sądowych, wielu rozmów z prawnikami broniącymi lekarzy, dyskusji z lekarzami i wreszcie własnego doświadczenia stwierdziłem, że przyczyny, z powodu których lekarze przegrywają w sporach z pacjentami, się powtarzają. Poniżej przedstawiam subiektywny ranking tych przyczyn, zaznaczając, że ma on na celu jedynie uświadomienie lekarzom problemów i umożliwienie im skuteczniejsze obrony swoich interesów przed sądami.
1. Lekarze zgłaszają się po poradę prawną zbyt późno. Wielu lekarzy przychodzi do prawników o przysłowiowej za pięć dwunastej, niektórzy nawet pięć po dwunastej. Do prawnika należy zgłosić się wtedy, gdy otrzymujemy z prokuratury lub od rzecznika odpowiedzialności zawodowej wezwanie do stawienia się w charakterze świadka.
2. Lekarze wybierają nie tego prawnika, który zajmuje się prawem medycznym, lecz tego, który jest najbliżej. Niestety to bardzo częsty błąd. Obecnie nie ma prawników, którzy znają się na całym prawie, bo prawo jest zbyt obszerne (tak samo nie ma lekarzy, którzy znają się na całej medycynie). Jeden prawnik jest znakomitym specjalistą od prawa zamówień publicznych, inny od prawa pracy, a jeszcze inny od prawa medycznego. Lekarze powinni wybierać tych, którzy zajmują się prawem medycznym.
3. Lekarze nie chcą (z różnych powodów – emocji, braku czasu) uczestniczyć w swoim procesie, zdając się całkowicie na swojego pełnomocnika. To fatalna postawa, która się często potem mści. Należy pamiętać, że lekarz zna daną sprawę najlepiej, wie o niej wszystko, podczas gdy jego pełnomocnik zna ją tylko z relacji innych osób i z dokumentów. Poza tym obecność lekarza jest niezbędna, gdyż może on wskazać na nieścisłości w opiniach biegłych i zeznaniach świadków.
4. Inni lekarze nie chcą pomóc koledze lub koleżance swoimi zeznaniami. Wbrew obiegowej opinii o solidarności zawodowej, ja jej nie dostrzegam. Bardzo często inni lekarze, którzy swoimi zeznaniami mogliby pomóc koleżance lub koledze (np. informując sąd o zwyczajach panujących na oddziale, czy o problemach sprawianych przez danego pacjenta) nie robią tego, zachowując się jakby nic nie widzieli, nic nie wiedzieli i nic nie znaczyli. Niestety taka postawa się bardzo mści, gdyż – po pierwsze – rozzuchwala pacjentów, i – po drugie – prowadzi do wzrostu roszczeniowości pacjentów.
5. Lekarze w różnych sytuacjach problemowych nie dbają o dowody. Bardzo często sprawa sądowa jest wynikiem sytuacji, która doprowadziła do konfliktu. W takich sytuacjach lekarz musi zawczasu pamiętać, żeby odnotować to wydarzenie w dokumentacji medycznej, wezwać innego lekarza na świadka, albo opowiedzieć komuś o tym wydarzeniu. W razie sporu sądowego możliwość przedstawienia dowodów, że konflikt był poprzedzony nieodpowiednim zachowaniem pacjenta jest bardzo ważne.
6. Biegli sądowi wydają nierzetelnie opinie sądowo-lekarskie. Badanie przyczyn takiego stanu rzeczy wykracza poza ramy tego artykułu, jednakże chciałbym zwrócić uwagę, że wielu biegłych niestety ma tendencję, po pierwsze, do pobieżnej analizy sprawy (wiele opinii jest oględnie mówiąc lapidarnych); po drugie, bardzo często biegli patrzą na sprawę z perspektywy ex post, interpretując wydarzenia poprzez pryzmat skutków, do których doprowadziły, a nie z perspektywy ex ante, czyli sytuacji lekarza, który podejmował decyzję; po trzecie, wiele opinii biegłych jest niestety mało klarownych.
7. Lekarze lekceważą sądy korporacyjne izby lekarskiej. Tymczasem skierowanie sprawy do rzecznika odpowiedzialności zawodowej, a potem do sądu lekarskiego jest najczęściej wstępem przed skierowaniem sprawy na drogę powództwa cywilnego. Zlekceważenie zatem sprawy przed sądem lekarskim może mieć negatywne konsekwencje dla późniejszego procesu cywilnego (bo sąd uzna, iż skoro sami lekarze stwierdzili, że dany lekarz jest winny, to na pewno jest winny).
8. W odruchu obronnym lekarze deprecjonują osobę pacjenta. Niestety bardzo często się zdarza, że lekarz w odruchu obronnym często mówi źle o pacjencie organom prowadzącym postępowanie karne lub sprawę sądową. Lekarze mówią, że dany pacjent „pochodzi z marginesu”, „na pewno nie zrozumiał”, „jest pijaczyną”, „osobą patologicznie bezrobotną” itd. Pomijając, czy opinie te są prawdziwe, trzeba podkreślić, że są one bardzo często negatywnie odbierane przez prokuratora czy sąd, którzy traktuję je jako wywyższanie się.
9. Lekarze przyjmują postawę ofiary – są pasywni. Prawie zawsze słyszę pytanie, czy warto się bronić? Czy może nie lepiej zapłacić za spokój? Czy to ma sens? I tak dalej. Moim zdaniem, trzeba się bronić i należy twardo obstawać przy swoich racjach. Pokazuje to sądowi nie tylko wiedzę merytoryczną pozwanego czy oskarżonego, lecz przede wszystkim wysyła ważny sygnał psychologiczny – nie jestem winny.
10. Lekarze nie rozumieją prawa. W wielu sytuacjach zetknąłem się z tym, że lekarze z tytułami naukowymi i kilkoma specjalizacjami nie mają podstawowej wiedzy o funkcjonowaniu prawa i regułach nim rządzących. Sytuacja, w której lekarze znajdują się w konfrontacji z prawem, jest dla nich najczęściej zaskoczeniem. Nie wiedzą jak się zachować i dlaczego tym razem zostali oskarżeni, mimo że bardzo często robili tak samo i nic się nie działo.
Radosław Tymiński
