20.02.2024

O blaskach i cieniach systemu no-fault

category Komentarze comments dodaj komentarz

   O systemie no-fault bardzo dużo się mówi, w szczególności temat ten jest ważny dla samorządu zawodowego lekarzy. Postanowiłem zatem przyjrzeć się temu, czy istnieją naukowe opracowania na temat systemu no-fault. Oczywiście z powodów obiektywnych nie da się przedstawić całego obszernego piśmiennictwa, dokonałem więc pewnego subiektywnego wyboru przedstawianych w literaturze argumentów za i przeciw wprowadzeniu systemu no-fault.
   Przede wszystkim należy zacząć od tego czym jest system no-fault. W największym uproszczeniu można przyjąć, że no-fault to system, w którym nie należy wykazywać czyjejkolwiek winy w sytuacji chęci otrzymania rekompensaty za zdarzenie niepożądane (np. uszkodzenie ciała). W sposób oczywisty no-fault nie może oznaczać bezkarności osób wykonujących jakikolwiek zawód. Przede wszystkim warto zaznaczyć, że wprowadzenie no-fault nie przekłada się na sferę odpowiedzialności zawodowej i karnej. Innymi słowy, lekarze nadal będą ponosić odpowiedzialność za przewinienia zawodowe i przestępstwa. Można zatem stwierdzić, że istota systemu no-fault odnosi się do odpowiedzialności cywilnej. 
   W ochronie zdrowia systemy typu no-fault istnieją w kilku krajach (np. kraje skandynawskie, Nowa Zelandia). Co ciekawe, w kilku krajach rozważano wprowadzenie systemu no-fault, jednakże się na to nie zdecydowano. Warto przyjrzeć się tej sprawie i uwzględnić pewne wnioski w dyskusji o możliwości wprowadzenia no-fault w Polsce. 
   Argumenty za systemem no-fault. Wyniki badań naukowych nad systemem no-fault w Nowej Zelandii pokazały, że dla pacjentów system otrzymywania rekompensat jest bardziej sprawiedliwy (za to samo otrzymują podobne rekompensaty) i efektywniejszy. Jednakże w pracy lekarzy oddzielenie odpowiedzialności od konieczności wypłacania odszkodowań nie przyniosło widocznych zmian. Uznano, że dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że pacjenci i tak pociągają lekarzy do odpowiedzialności (przede wszystkim zawodowej) niezależnie od domagania się odszkodowania (Wallies 2017). 
   Częstym argumentem za systemem no-fault jest stwierdzenie, że wprowadzenie tego rozwiązania redukuje wydatki na ochronę zdrowia (Vandersteegen 2015). W niektórych publikacjach wskazywano także na to, że system no-fault przewiduje większą kontrolę nad wydatkami państwowymi (państwo określa bowiem górną granicę wypłaty odszkodowania). Co więcej podkreślano także, że skutkiem wprowadzenia systemu no-fault jest większa skłonność lekarzy do wspierania pacjentów w uzyskaniu odszkodowania (Gibson 2016). 
   Bez wątpienia z badań wynika także, że system no-fault znacząco skraca czas oczekiwania na otrzymanie odszkodowania i nie wymaga długotrwałych procesów z udziałem biegłych sądowych (Siegal 2008).
   Argumenty przeciw. Dość poważne argumenty przeciwko systemowi no-fault wysunięto w debacie w USA, wskazując, że pozwy i konieczność wypłaty odszkodowań są istotnym czynnikiem pozytywnych zmian w ochronie zdrowia. Jako przykład podano wystandaryzowanie procedur anestezjologicznych w latach 80-tych, do którego doprowadziły znaczne wzrosty kosztów ubezpieczeń, będące efektem pozwów. W dyskusji zwrócono też uwagę, że dane zarówno z Nowej Zelandii, jak i Szwecji wskazują na rosnące koszty systemów no-fault dla finansów publicznych. Jako powody wzrostu kosztów podano szerokie korzystanie z systemu dochodzenia odszkodowań przez uprawnionych. Co więcej, w dyskusji tej wskazywano, iż no-fault prowadzi do tego, że odszkodowania dla osób poważnie poszkodowanych są zaniżone, podczas gdy odszkodowania dla lekko poszkodowanych zawyżone (Cohen 2007). 
   Ciekawe wnioski na temat systemu no-fault przedstawia organizacja APIL, skupiająca ludzi, którzy doznali różnego rodzaju uszczerbków na zdrowiu. W dyskusji o no-fault eksperci tej organizacji wskazywali, że system no-fault sprzyja przyjmowaniu mniejszej odpowiedzialności przez lekarzy za ich własne czyny z uwagi na to, iż odszkodowanie będzie wypłacone nie z ich kieszeni. Co więcej eksperci ci podkreślali, że prowadzi to do sytuacji powtarzania się błędów, wynikającej z braku finansowej motywacji do zmiany nieprawidłowego zachowania (Benner 2022). 
   Wnioski o systemie no-fault. Jednego z najpoważniejszych badań i ocen systemów no-fault dokonano na zlecenie szkockiego rządu (A. Farell, S. Devaney i A. Dar 2010). W opracowaniu tym szczegółowo omówiono wszystkie za i przeciw z rozwiązań funkcjonujących w poszczególnych krajach (w większości podzielając przedstawione powyżej argumenty). Pewnego rodzaju konkluzją z tych badań jest stwierdzenie, że wprowadzenie systemu no-fault musi uwzględniać kontekst: historyczny danego systemu prawnego, społeczno-kulturalny oraz system instytucjonalny. Jak bowiem wskazują autorzy raportu, nie wszystkie elementy systemu no-fault dają się łatwo wprowadzić w każdym społeczeństwie i nie wszędzie sam system no-fault jest tak samo efektywny.  
   Podsumowując, istnieją argumenty za i przeciw systemowi no-fault. Prowadzi to do wniosku, że wprowadzenie systemu no-fault do polskiego systemu prawnego wymaga bardzo poważnego przemyślenia. 
   W powyższym kontekście wypada jednak zauważyć, że obecny system prawny i istniejący w nim model odpowiedzialności lekarzy nie jest doskonały, jednakże wydaje się, że istnieje wiele sposobów poprawienia sytuacji prawnej lekarzy, które są nie tylko prostsze niż wprowadzenie systemu no-fault, lecz także są absolutnie niekontrowersyjne. W następnym wpisie postaram się te rozwiązania przybliżyć. 


Radosław Tymiński 

Komentarze

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies i zastrzeżeń prawnych.