24.02
2014

Rezydencie uważaj na dyżurach!

category Rezydenci comments dodaj komentarz

Ostatnio rozmawiałem (pewne dane i fakty zostały zmienione, podobieństwo przypadkowe) z dwiema bardzo młodymi lekarkami-rezydentkami, które pełniąc na izbach przyjęć swoich szpitali, obowiązkowe w ramach specjalizacji, dyżury popełniły błędy w sztuce.

Pierwsza z nich – II rok specjalizacji z pediatrii – nie rozpoznała zapalenia płuc u dziecka. Dziecko nie miało żadnych objawów poza wymiotami i nieznacznym ściszeniem szmeru pęcherzykowego nad polami płucnymi. Odesłała dziecko do domu z rozpoznaniem błędu dietetycznego, gdzie jego stan znacznie się pogorszył… Druga – I rok specjalizacji z interny – pomyliła urosepsę z grypą, tej ostatniej przypisując zwiększoną ciepłotę ciała, tachykardię, bóle w stawach i złe samopoczucie oraz nieprawidłowości w badaniach (trzy cyfrowe CRP, leukocytozę i wzrost kreatyniny). W konsekwencji odesłała pacjenta, który zmarł z powodu wstrząsu septycznego dobę po wizycie w izbie przyjęć.

Oba te przypadki mają cechy wspólne:

po pierwsze, samotny dyżur na izbie przyjęć osoby, która dopiero zaczyna drogę zawodową;

po drugie, brak nadzoru ze strony starszego dyżurnego (w jedynym przypadku lekarz dyżurny był pod telefonem, w drugim był na oddziale i zajmował się pacjentami z oddziału);

po trzecie, nieprawidłowe prowadzenie dokumentacji medycznej, w której nie ma wielu istotnych informacji np. rozpoznania, określenia stanu ogólnego pacjenta, sugestii rodziców, że był to błąd dietetyczny, presji ze strony pacjenta na szybkie badanie.

W związku z powyższym chciałem zwrócić wszystkim rezydentom (w szczególności z młodszych lat specjalizacji) uwagę, że pełniąc dyżury na izbie przyjęć powinni:

─ odnotowywać w dokumentacji medycznej wszystkie okoliczności dyżuru (np. brak możliwości skonsultowania pacjenta spowodowany tym, że starszy lekarz, będący na dyżurze pod telefonem, nie odbiera go);

─ odnotować w dokumentacji medycznej bardzo dokładnie wywiad i wszystkie przeprowadzone badania;

─ zawsze, gdy odsyła się pacjenta, wpisywać w dokumentację, że „w razie zmiany, nasilenia lub dołączenia nowych objawów konieczna pilna wizyta u lekarza”;

─ nie bać się decyzji o hospitalizowaniu pacjenta, bo lepiej zostać wezwanym na dywanik do ordynatora niż do prokuratora;

─ starać się zawsze konsultować przypadki, w których nie jest się na 100% pewien prawidłowości rozpoznania.

 

Radosław Tymiński

Komentarze

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies i zastrzeżenia prawne.